środa, 31 października 2012

Zdecydowanie nie wróciłam do żywych przed wakacjami. Nawet szczerze nie wiem jak to sie wszystko potoczyło... Ale musiałam zacząć od nowa. Znowu.
Ktoś dziś przypomniał mi o tym miejscu i dlatego tu wróciłam. Może warto chociaż na chwile.
Z jakiś tydzień temu podjelam decyzje o nowej diecie. Wyjątkowo restrykcyjnej, chyba chciałam sie poprostu wyżyć na sobie i znowu złapać kontrole. Zaczęłam i pierwszego dnia już zrezygnowałam. Ne jestem w stanie sie teraz głodzić, potrzebuje energii, żeby wygrać to co zaplanowałam. Jedyne co zdrowego moge teraz zrobić, to zepchnąć to jedzenie na hmm.. jakis 4 plan.
1 plan - matura
2 plan - szkoła korki
3 plan - marzenia
4 plan - jedzenie
Chyba jakoś tak to powinno wyglądać... A jak jest w rzeczywistości ?
1 plan - jedzenie
2 plan - spanie
3 plan - myślenie o chudych osobach i szpitalu psychiatrycznym
4 plan - matura/ szkoła / korki
189723873 plan - marzenia .
Szkoda.
Hahaha... Nawet nie pomyslalam zeby gdzies w tej piramidce planow umiescic jakichs przyjaciół rodzinę, miłość. Może nie są mi potrzebni.

W każdym razie wczoraj podjęłam kolejny plan, tym razem już nie spisany na kartce, ani nie zaznaczony na ciele, jak to czasem robiłam, żeby o czymś nie zapomnieć, tylko spokojnie istniejący w mojej głowie, prosty, luzny, niezbyt restrykcyjny. Nie myśleć, nie zaprzątać sobie tym głowy, ale starać się jeść dużo owocow, nie jeść świństw i mięsa. Poprostu czuć się dobrze z tym co sie ma w żołądku - z czym ja mam niezwykły problem.

Phh.. Moja mama puka do pokoju sprawdzajac czy żyję.

2 komentarze: