Bedzie ich duzo.
Chce naprawde tyle od zycia, a marnuje mnostwo czasu. Mnostwo czasu na pierdoly. Jest niedziela, nie ruszylam tylka z domu. No pewnie, bo po co. W niedziele nic nie trzeba robic, wystarczy ze sie wstanie z lozka umyje ubierze, i wlasciwie wszystko sie konczy na paru posilkach, przygotowanych od niechcenia, ktore i tak zwykle laduja potem w kiblu. Poprostu zeby cos wsadzic do ust, dla zasady. Zeby tylko moj organizm na chwile dal mi spokoj i nie wolal o jedzenie. Do glowy nie przychodzi mi nic, przegladam bezmyslnie strony internetowe z ktorych i tak nie wiele czytam, tak tylko zabijam czas.
A czas czlowieczku, to tak naprawde jedyne co masz w tym zyciu. I nie jest on nieskonczony, zachowujesz sie tak jakby ci sie juz zaczelo powoli nudzic na tym swiecie. A ty dopiero zaczynasz. Zaczynasz zyc. Podnosisz sie. I marzysz.
Realizujesz
Tak to po pierwsze. Realizujesz. Reszta pozniej.
Jutro jablka i woda. Szkola i biblioteka. Idealnie. Dasz rade.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz